Medytacyjny odwrót do Hiszpanii…

Próbowałam znaleźć jakieś właściwe tłumaczenie na polski frazesu meditation retreat, bo odnowa medytacyjna czy odpoczynek medytacyjny nie bardzo chyba pasuje. Pierwsze słownikowe propozycje wydawały mi się dość dziwne, ale po dłuższym zastanowieniu stwierdzam, że rzeczywiscie pasują do kontekstu mojej sytuacji wprost wybornie.

Do Hiszpanii, wybrałam się przypadkiem. Cel? Nauczyć się medytacji i zrobić mały odwrót. Odwrót od sposobu w jaki podejmuje swoje życiowe decyzje – prawie zawsze skrupulatnie przemyślane, zaplanowane, racjonalne. Gdybym jednak miała wytypować swoje najlepsze życiowe decyzje to byłyby to decyzje z poziomu serca – czasem albo nawet często wbrew rozumowi – studiowanie psychologii, wyjazd do Dubaju czy rzucenie dobrze płatnej pracy i zostanie freelancerem. Te decyzje zmieniły moje życie. Zmieniły mnie i pozwoliły lepiej poznać samą siebie. Nadały życiu nowych kolorów, umożliwiły spotkanie i poznanie wspaniałych ludzi i pomogły w zdefiniowaniu życiowych wartości na nowo.

Zdj. wykonane w miejscowości Calpe w Hiszpanii.

Nie jestem jednak jeszcze mistrzem ignorowania swojego umysłu i swoich przemyśleń. A już w zupełności nie jestem mistrzem wsłuchiwania się w swoje serce, emocje i duszę. Dlatego, gdy w bardzo kryzysowym ostatnio zawodowo i egzystencjalnie dla mnie czasie dostałam propozycję wyjazdu na meditation retreat zgodziłam się od razu i bez sprawdzania nawet na co się zapisuje.

Przeznaczenie chyba! Zupełnie nowo poznana osoba proponuje mi wyjazd na praktykowanie medytacji, a ja właściwie dopiero zaczęłam się tym interesować i praktykować mindfulness etc. Nigdy nie wierzyłam w przeznaczenie. Może czas zacząć? Pomyślałam…

Może tak, ale warto również sprawdzić na co człowiek się zapisuje trochę dokładniej;) Trafiłam bowiem na kurs ćwiczenia i medytacji Bi Gu QiGong. Bardzo wąskiej, specjalistycznej i jak się również okazało tajemnej technice ćwiczeń i medytacji wywodzącej się z medycyny chińskiej, która umożliwia wykorzystywanie i żywienie energią praniczną, zwanej również energią Qi – wym. [Cii]. Wykorzystywanie energii Qi wspiera praktyki wielodniowych lub nawet wielotygodniowych głodówek leczniczych, co wspomaga zapobieganie oraz leczenie wszelkich chorób, w tym nowotworowych.

W ogłoszeniu jak byk było napisane – wakacje praniczne, a mimo to mój umysł zignorował tę informację i wyobraził sobie grupkę młodych millennialsów siedzących po turecku pod hiszpańskimi palmami uczących się medytacji prowadzonej ku ujarzmieniu umysłów i pokrzepieniu serc, w przerwach od opowieści o największych szaleństwach naszego życia i planowaniu nowych. Na miejscu okazało się, że jako jedyna jestem kompletnie zielona oraz komletnie nieprzygotowana mentalnie na to, co się miało wydarzać.

Jakby to wytłumaczyć najprościej….

W medycynie chińskiej oprócz układu szkieletowego, mięśniowego, nerwowego i krwioobiegu istnieje również tzw. układ merydian czyli punktów energetycznych w ciele. Nasze ciało, podobnie np. jak planeta ziemia ma punkty energetyczne i pole bio-magnetyczne. Ćwiczenia i medytacje Bi Gu QiGong pozwalają pobierać energię ze wszechświata – np. ze światła czy natury (powietrza, oceanów, drzew) i wykorzystywać ją dla ludzkiego pożytku np. w celach leczniczych jak również medytacyjnych / mentalnych. Bi Gu jest uznawane za najstarszą technikę bretariańską. Głównym celem tego ćwiczenia jest jednak, podobnie jak w jodze, pojednanie z wszechświatem, doznanie oświecenia i uwolnienie się od karmy.

Powyższy opis nie stanowi naukowego i eksperckiego przekazu. Tłumaczę tylko jak ja rozumiem Qi oraz technikę Bi Gu. Nie mogę pokazać Wam ani opisać ćwiczenia, ponieważ jest ono chronione ścisłą tajemnicą i nieodpowiednio wykonywane stanowić może niebezpieczeństwo dla naszego zdrowia – podobnie jak nieodpowiednio wbita szpilka w akupunkturze. Właśnie dlatego odbywaliśmy codziennie po dwie lub nawet trzy sesję na których pobieraliśmy nauki jak poprawnie je wykonywać, omawiając również elementy teoretyczne. Po więcej informacji – w szczególności w celach ściśle medycznych kieruje do Artura Gesslera, o tu: https://www.facebook.com/TCMPolskaNiemcy/. Dla zainteresowanych tematem polecam również poniższy dokument (ściśle o Bi Gu od 55min.).

Najlepsze jest to, że te wszystkie informacje były w ogłoszeniu, a ja dalej nie czaiłam…że to w zasadzie wakacje dla bretarian. Wczasy leczniczo-odchudzające dla niektórych, a ja świeżo po schudnięciu paru zbędnych kilogramów nie zamierzałam się odchudzać…

Zakaz używania telefonów, internetu i komunikowania się ze światem zewnętrznym, zakaz mówienie i komunikowania się między uczestnikami (nie cały czas na szczęście), zalecenie niejedzenia mięsa, nieczytania książek, picia dużej ilości wody oraz wczesnego chodzenia spać. Normalnie wczasy w sanatorium i Vipassana w jednym?? W dodatku poruszano tematy dla mnie zupełnie nowe i niekoniecznie “weryfikowalne” wiedzą konwencjonalną.

Całkiem przypadkiem przed wyjazdem obejrzałam dokument SAMOLECZENIE ( tlum. HEALING) na Netflixie, a że ponad rok temu sama doznałam procesu samoleczenia przy wykorzystaniu jedynie odpowiedniej diety i siły autosugestii to postanowiłam otworzyć się na tematy leczenia holistycznego poruszane podczas pobytu w Hiszpanii. Wnioski? Czeka mnie sporo czytania na tematy zupełnie dla mnie nowe: medycyna chińska, ćwiczenia Qi Gong, Ajurweda, Tao In i Tao Chi, uzdrawianie wedyczne, chirurgia fantomowa, makrobiotyka, bio-energo terapia, Feng Shui etc. To tylko niektóre dziedziny do ogarnięcia przeze mnie jeśli chcę tu coś na serio zrozumieć.

Ciekawe są również tematy związane z naszą psychiką. Emocje sterowane są w ogromnej mierze naszymi myślami. W technikach medytacyjnych człowiek uczy się na poziomie świadomym i podświadomym sterować myślami, emocjami, a zatem może również wpływać na ciało fizyczne – somę. W tym również na poszczególne układy w medycynie chińskiej – nerwowy, mięśniowy czy ten merydianowy (energetyczny). Właśnie dlatego techniki te są utrzymywane w ścisłej tajemnicy i przy zachowaniu szczególnej ostrożności. Wykorzystane nieumiejętnie, bez wiedzy mogą nie tylko nie pomóc, ale teoretycznie nam zaszkodzić. Całe ćwiczenie przekazane grupie przez prowadzącego trwa od 45 min do godziny i 15-minut. Ja zobowiązałam się ćwiczyć przez kolejne 2 miesiące od powrotu (licząc od wykurowania się z grypy, którą właśnie dość dotkliwie przechodzę). O efektach ćwiczeń nie omieszkam poinformować w jakimś materiale na stronie.

Hiszpańskie Calpe okazalo się też idealną miejscowością na październikowo- listopadowe opalanie i medytacje przy wschodzie słońca…

Zdjęcia by @theworldcolors

Codziennie poza ćwiczeniami i pracą ” holistyczno-energetyczną” 😀 chodziliśmy też po mieście (ja głównie cykałam foty i kręciłam filmy). Po kryjomu trochę też czytałam i zaglądałam w telefon :P. W Calpe mają świetną brushettę z serem buffalo, rucolą, pomidorkami coctailowymi oraz oliwą truflową (@cafe Arte). Ze wszystkich spróbowanych przeze mnie tym razem wyłacznie wegetariańskich speciałów ten polecam najgoręcej. Mój odwrót od rzeczywistości uznaję za burzliwy, ale bardzo udany.

Buenas Notches Kochani! Czy jakoś tak 🙂

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s